Powrót do listy tras


Stawy koło drogi 177


Początek trasy, wzdłuż dolinki


W oddali Dębogóra


Zjazd do wsi Dębogóra


Żelichowo


Miejscowy specjał


W stronę Szczuczarza


Jezioro Szczuczarz


Koło leśniczówki Jagoda


Zjazd do leśniczówki Jeleni Róg


Rzeczka Cieszynka


Wjazd do Człopy z nasypu


Tu da się zjeść


Prujemy asfaltem na Wieleń

Trasa Wieleń-Człopa

W niedzielny ranek około 10:00 pakujemy z kolegą Bartasem rowery do Peugeota 206 i ruszamy z Poznania przez Szamotuły, Wronki, przecinamy Puszczę Notecką i wzdłuż Noteci dojeżdżamy do Wielenia. Z Wielenia drogą 177 na północ i po kilku kilometrach parkujemy w lesie. Szybko składamy rowery, spojrzenie w mapę i startujemy - godzina 11:40.

Po paruset metrach odbijamy z asfaltu w las, kierunek pd-zach. Niemal zaraz przejeżdzamy wzdłuż jeziorek, właściwie chyba stawów bo poprzedzielanych groblami. Pogoda piękna, niebo bezchmurne, ale zimno - koło 8 st C. Jedziemy przyjemną drogą leśną wzdłuż obniżenia którym płynie strumyk, po ok 4 km docieramy do betonowego przepustu spiętrzającego niewielki staw i przecinamy żółty szlak. W tej okolicy po raz pierwszy widzimy na drzewach znaki w postaci czerwonej litery "M" na białym tle i strzałek kierunkowych, ale jeszcze nie domyśliliśmy się co to jest.

Na naszej mapie 1:100 000 (arkusze Chodzież N-33-117/188 i Piła 105/106) układ dróg bitych i głównych elementów krajobrazu jest oddany dobrze, ale na przebiegu dróg leśnych nie można polegać. Po prostu są zaznaczone tylko główne trakty, a często równie wyjeżdżone inne drogi nie są oznaczone. O wiele lepsze są do dokładnego planowania są mapy 1:50 000, np. widać na nich numery kwartałów leśnych. Za to posiadanie mniej dokładnej mapy daje możliwość trenowania własnej orientacji.

Jedziemy dalej sosnowym lasem przecinką niemal dokładnie na zachód i po jakiś dwóch kilometrach docieramy do większego skrzyżowania traktów leśnych. Bezbłędnie ;) wybieramy ten wiodący na północ w kierunku wsi Dębogóra i skręcamy nim w prawo. Od tego momentu jazda robi się mniej przyjemna bo pojawia się piach, który na razie jeszcze nie zmusza do zsiadania z roweru, ale utrudnia jazdę. Wygląda na to że sporo się tnie drzew w Puszczy Drawskiej i zwózka drewna poniszczyła drogi - ten problem będzie nam towarzyszył na większej części trasy. Droga jest szeroka, idzie bardzo delikatnie pod górę, i po ok 4 km od skrętu wyjeżdzamy z lasu i odbijamy w lewo, gdzie z pagórka widać w oddali Dębogórę. Zjeżdżamy ładną drogą do wsi, wyraźnie poniemieckiej, śmiesznie położonej bo podzielonej na dwie części wokół zagłębienia strumyku o wielce oryginalnej nazwie Rzeczka.

Kierujemy się lekko pod górę na pn-zach, mijamy samotne położone pod lasem obejście i od granicy lasu niestety znów nasza trasa wiedzie szlakiem zwózki drewna - tym razem tak rozrytym że rowery trzeba prowadzić. Szukając tzw. wariantów odbijamy w prawo, co kończy się jak zazwyczaj czyli chaszczowaniem - mijamy ślady fundamentów po dawnych zabudowaniach i po starych mocno już zarośniętych ścieżkach schodzimy do dolinki rzeczki Modrza. Niestety nie da się jej przejść bo to pokaźne bagienko szerokości ok 100m, widać że kiedyś były tam może stawy rybne lub rozlewiska ale od kilkudziesięciu lat zarosły. Podchodzimy z powrotem z rowerami stokiem i wracamy do drogi, gdzie widać znów na drzewach pełno znaków "M". Dopiero teraz świta mi że to oznaczenia trasy maratonu MTB który odbywa się koło Wielenia. Oznakowanie jest bardzo gęste i wyraźne, ale nie zazdroszczę zawodnikom jeśli będą jeździć w takim piachu.

Przekraczamy strumień, i dalej jedziemy wzdłuż granicy lasu, w oddali widać ludzi wznoszących jakąś konstrukcję z drewna, pokaźną ambonę. Po pagórkach i konkretnym piachu zjeżdzamy do wsi Żelichowo gdzie docieramy do doskonale zachowanej drogi brukowanej i małych stawów. Kiedyś szła tędy linia kolejowa w kierunku pn-pd, dawno już nieczynna, choć część torów pozostała. We wsi szukamy sklepu i nabywamy piwo Noteckie produkowane przez browar Czarnków, całkiem niezłe, niepasteryzowane. W krótkiej rozmowie z miejscowym bywalcem dowiadujemy się że nasza dalsza trasa również składa się z dużych ilości piachu.

Na szczęście nie jest tak źle, po początkowym podejściu ok 200 m piaszczystym mini-wąwozem dostajemy się na przyjemnie pofałdowane pola, gdzie zjeżdżamy dosyć kręta drogą koło niewielkich jeziorek. Dalej las, więcej piachu ale i trochę twardego. Mijamy dwa następne jeziora leśne, dwoje niemieckich turystów na koniach (dziwnie przekręcają nazwy pytając o drogę...) i wyrabiając się na północ docieramy do pól i drogi z Przelewic do Sczuczarza. W Szczuczarzu nie zatrzymujemy się ani na chwilę tylko cofamy się w lewo kilkaset metrów drogą krajową nr 22 aby zaraz skręcić w prawo na drogę leśną wzdłuż jeziora Szczuczarz. To spore jezioro o czystej wodzie ma dosyć powyginaną linię brzegową, którą naśladuje droga. Bardzo przyjemny odcinek trasy, co jakiś czas odbijamy do samego brzegu jeziora, patrząc czy można będzie zanotować jakieś urokliwe miejsce jako dzikie kąpielisko. Niestety nikt nie pokusił się o pomost (PZW tu nie zadziałał..), nie ma też wygodnych zejść do wody, wszędzie trzciny.

Trasa odbija nieco od brzegu, widać ścięte drzewa i dojeżdżamy do czarnego szlaku który wiedzie na zachód w kierunku Drawieńskiego Parku Narodowego. Zjeżdżamy w dół do leśniczówki Jagoda i skrzyżowania szlaków czarnego, żółtego i niebieskiego. Po ok 300 m nasza trasa skręca w prawo i idzie teraz czarnym szlakiem prosto na północ. Wokół piękny las, o wiele ciekawszy od plantacji sosen w Puszczy Noteckiej, ale niestety droga znów rozryta przez drwali. Dlatego dosyć wolno posuwamy się ok 5 km, po czym nareszcie giną ślady wyrębu i po następnych 2 km doskonałą równą drogą dojeżdżamy do leśniczówki Jeleni Róg i jeziora. Po drewnianym mostku przekraczamy rzeczkę Cieszynkę i brukiem podjeżdżamy do drogi asfaltowej. Jesteśmy sporo opóźnieni i dlatego nie szukamy trasy wzdłuż jeziora Załomie, tylko wąską drogą asfaltową (gdzieniegdzie przeziera bruk) jedziemy po północnej stronie jeziora. Ten odcinek to idealna rekreacja rowerowa, droga równa, brak ruchu samochodów a wzniesień i zakrętów a sam raz tyle aby nie zasnąć z nudów. Mijamy małą wieś Załom i błyskawicznie docieramy do wysokiego nasypu kolejowego który oznacza wjazd do Człopy. W tej miejscowości nie ma nic ciekawego do oglądania, my szukamy czegoś do zjedzenia, i znajdujemy gospodę przy drodze wyjazdowej w kierunku Dobiegniewa (krajówka 22).

Przyjemnie rozleniwieni po piwie i kotlecie decydujemy nie szukać wrażeń krajoznawczych (jest już po 18:00) tylko wracać prosto jak strzelił do samochodu drogą nr 177 w kierunku na Wieleń. Droga dosyć nudna, parokilometrowe proste, ale samochodów brak, nawierzchnia w dobrym stanie a słońce chylące się ku zachodowi pięknie oświetla wiosenną zieleń. Drogą wysadzaną drzewami przejeżdżamy przez Dzierżążno Wlk. z ładnym jeziorem, robi się coraz chłodniej i w sam raz trochę po 19:00 docieramy do samochodu.

Ogólnie trasa całkiem przyjemna, choć wyznaczona jako uzupełnienie już wcześniej zwiedzanych terenów DPN na zachód/północ i trasy na wschód w kierunku Trzcianki. Ciekawsze krajobrazowo i z pięknymi jeziorami są okolice DPN na pn-zach, ale i na tej trasie zwłaszcza okolice Sczuczarza są malownicze. W okolicy da się wymyślić trasy zarówno w większości asfaltowe (gęsta sieć dróg łączących ciekawie położone wsie o zwartej zabudowie, nie ma tu ulicówek) jak i całkowicie gruntowe. A we wrześniu czeka maraton MTB którego część trasy już poznaliśmy !