Powrót do listy tras


Hodowla pstrągów przy Borowym Młynie


Jezioro Gwiazda


W kierunku jez. Wiejskiego


Koło wsi Łąkie


Jezioro Kamieniczno


Odpoczynek przy jeziorze Piaszno


Rekowo


Ostatni odcinek


Szlak zwiniętych torów


Panorama


Dziedziniec zamku w Bytowie

Pojezierze Bytowskie

Trasa podwójna - w sobotę pętla od-do samochodu na trasie dojazdowej do Bytowa z Poznania, a w niedzielę rano wystartowałem z centrum miasta na mniejsze kółko na północny zachód. Pierwszy lipcowy weekend przebiegał pod znakiem festiwalu Open'er w Gdyni, chciałem jechać tam na sobotę i niedzielę, ale zmiana planów powoduje że mam wolną sobotę. Żal nie zrobić jakiejś trasy po drodze na wybrzeże, wyjeżdżam więc z domu po dwunastej i kieruję się przez Wągrowiec na Człuchów. Budowa drogi nr 10 koło Wyrzyska kosztuje mnie paręnaście km objazdu, jadę przez Łobrzenicę nieuczęszczaną drogą prosto na północ do Debrzna. Za Człuchowem wjeżdżam na teren Borów Tucholskich i po parudziesięciu km parkuję w lesie i wystawiam rower.

Ponieważ wystartowałem późno, nie planuję ambitnej trasy, tylko nieduże kółko pomiędzy jeziorami w kierunku drogi nr 20 i Bytowa. Po przecięciu przez las wychodzę na wąską ale równą drogę asfaltową, którą wygodnie jadę kilka km do wsi Upiłka nad małą rzeczką. Skręcam na większą wieś Borowy Młyn i za nią podjeżdżam zapiaszczoną drogą polną w kierunku jeziora Gwiazda. Upał dokucza niemiłosiernie, jest ponad 30 stopni i pot zalewa mi oczy. Na szczęście gdy wjeżdżam w las przy jeziorze, po paruset metrach widzę prześwitującą przez drzewa wodę i dobre miejsce do kąpieli. Dno schodzi łagodnie a woda jest bardzo czysta i ciepła, nie mogę zmarnować takiej okazji na schłodzenie. Wypływam więc na waleta i pławię się dobre kilkanaście minut. Muszę niestety jechać dalej więc wycieram się i ruszam mijając domki letniskowe i tereny dopiero karczowane pod rekreację. Docieram po krótkim chaszczowaniu do drogi idącej wzdłuż jeziora i wjeżdżam na wzniesienie z ładnie odpicowanymi daczami.

Planowałem dojechać dalej na zachód w kierunku szlaku rowerowego idącego trasą zwiniętych torów, ale jest zbyt późno i skracam plany kierując się bezpośrednio na północ. Wśród pól na wzniesieniu mam świetne widoki na okolicę, potem zjazd po piachu do nastepnego jeziora Wiejskiego z dużą plażą i bazą namiotową, przystaję tylko na chwilę i kręcę dalej do wsi Łąkie. Oglądam trenujących windsurferów, wiatr jest całkiem mocny, w wiejskim sklepie uzupełniam zapas napojów. Dalej asfaltem w kierunku lasu, odbijam do następnego jeziora przy którym jest miejsce biwakowe i sporo ludzi griluje. Łagodny zjazd doprowadza mnie do następnego jeziora i odejścia niebieskiego szlaku, którym jadę wysoka skarpą nad wybitnie rynnowym jeziorem Kamieniczno.

Szukam jakiegoś zejścia do wody, ale wszędzie jest bardzo stromo, jadę więc dalej mijając odejście do bazy turystycznej. We wsi Gliśno docieram z powrotem do asfaltu, ale tylko na chwilę bo przede mną stromy podjazd po bruku na pas wzniesień. Gdy bruk się kończy wjeżdżam na wygodną drogę leśną a za chwilę znów zjazd w kierunku następnego jeziora i wsi Piaszno. Robię postój przy pomoście na północnym brzegu jeziora i przeglądam mapę. Decyduję jechać jeszcze na północ do drogi asfaltowej przecinającej lasy. Omijam oczko wodne, teren jest podmokły i muszę zawrócić gdy ścieżka ginie wśród błota. Odnajduję wyraźniejszą drogę, a później trakt umocniony betonowymi płytami. Świetną drogą asfaltową jadę przez las do skrzyżowania z drogowskazem "Bytów 8 km" - ja jednak zawracam na południe i jadę do wsi Płotowo, otoczonej przez kilka jezior, każde z nich na innym poziomie.

Mozolnym podjazdem kieruję się do drogi nr 212 i na zboczu wzgórza koło wsi Rekowo muszę zrobić krótki postój na odpoczynek. Jest już prawie siódma, jadę więc bez kombinowania drogą 212 ciekawie pofałdowanym terenem. Przed wsią Lipnica robię kolejny przystanek, we wsi skręcam na lewo w kierunku jeziora Kiedrowickiego. Odbijam polną drogą z powrotem w kierunku samochodu, ale skręcam źle co kończy się krótkim chaszczowaniem zanim odnajduję punkt startu. Spłukuję zaschnięty pot półtoralitrówką wody, zamawiam telefonicznie hotel i jadę do Bytowa, gdzie niespodzianka - trwa zjazd Kaszubów, wszędzie tłumy. W zamkowej restauracji zjadam potężny obiad, popijam browarami i załapuję się nawet na koncert Maryli Rodowicz wieńczący imprezę.

W niedzielę rano chcę przed dojazdem na Open'era zwiedzić jeszcze okolicę, idę więc do samochodu który musiałem zostawić kawałek od zamku i wpół do dziesiątej ruszam rowerowo. Kieruję się na wylot drogi nr 20 i przy wiadukcie schodzę do dawnej trasy kolejowej, którą teraz idzie szlak rowerowy, długi chyba na stokilkadziesiąt kilometrów. Jedzie się nim jednak średnio bo wysypany jest kamieniami, dopiero po jakimś czasie zamieniają się w wygodniejszy żwir. Za to widoki z nasypu są ładne, choć pogoda niezbyt dopisuje , w nocy przypadało i teraz też niebo zachmurzone. Mijam kilka jezior i za jednym z nich skręcam w ładny las. Szlak drogą leśną jest świetny, co chwila łągodne zjazdy i podjazdy a pomiędzy drzewami widać jeziora. Za zimno i za wcześnie aby popływać, jadę więc dalej i trochę gubię kierunek - skręcam zbyt na południe i skracam w ten sposób trasę. W sumie nie chcę jednak za daleko jechać, wracam więc powoli do miasta podziwiając widoki na dolinkę rzeczki Bytowa. Pstrykam fotki zamku, krótki prysznic i zdaję pokój. Podczas deszczu wyjeżdżam drogą 212 na północ aby przez Kartuzy i Wejcherowo kierować się do Gdyni.

Na pewno wrócę w te tereny bo są idealne do rekreacji rowerowej - pofałdowany teren zapewnia świetne widoki, a podjazdy na wzniesienia są krótkie, niezbyt uciążliwe, lasy znacznie ciekawsze niż plantacje sosen gdzie indziej, czyste jeziora - na jednym tylko arkuszu mapy 1:100 000 "Kościerzyna" mam materiał na jakieś 8 tras !